niedziela. po całotygodniowej harówce pomyślałam a co? nic nie planuje czas odpocząć. I co? jestem zmęczona nic nie robieniem... znudzona... zniechęcona... czas nic nie robienia to totalna pomyłka.
Więc sobie tak myślę cosik tu naskrobie i jakoś nie wiem co...
Więc sobie tak myślę cosik tu naskrobie i jakoś nie wiem co...
Tagi:
znudzona
21.08.2011 o godz. 20:21
komentuj (0)
Powiedzmy że czas zap... z prędkością światła... dla mnie to totalnie niezrozumiałe! za mało czasu, dnia, pieniędzy i w ogóle wszystkiego aby poczuć choćby namiastkę spełnienia. Czuję głód życia...
nawet gdy wracam nad ranem styrana (pozytywnie) po imprezie budzę się i co? to samo... kurcze cosik mi brakuję ...
nawet gdy wracam nad ranem styrana (pozytywnie) po imprezie budzę się i co? to samo... kurcze cosik mi brakuję ...
Tagi:
brak
Cudownie budzi się Las do życia:) Obrzęd Równonocy Wiosennej był cudny! Było tak cudownie ciepło a pełnia... ehhh
W mej głowie spokój w mym ciele oaza:) Rozpiera mnie pozytywna energia!
Dzisiaj Lady Polonia, Jutro Soul Confectionery - Zamknięcie, w przyszły czwartek Żywiołak!!!!
I już kwiecień! Woooooooo i skończy się kolejną wiosnę życia...
W mej głowie spokój w mym ciele oaza:) Rozpiera mnie pozytywna energia!
Dzisiaj Lady Polonia, Jutro Soul Confectionery - Zamknięcie, w przyszły czwartek Żywiołak!!!!
I już kwiecień! Woooooooo i skończy się kolejną wiosnę życia...
Tagi:
wiosna
Marzec!
Kurcze czas pędzi niemiłosiernie! Już jest marzec! Z jednej strony bardzo fajnie bo jest coraz cieplej, dzień jest dłuższy:)wiosna...
z drugiej strony nie zdążyłam załatwić wiele spraw! i już trzeba pomyśleć o wakacjach, bo jak znając życie zaraz będą!
ale,że już jest marzec...
Kurcze czas pędzi niemiłosiernie! Już jest marzec! Z jednej strony bardzo fajnie bo jest coraz cieplej, dzień jest dłuższy:)wiosna...
z drugiej strony nie zdążyłam załatwić wiele spraw! i już trzeba pomyśleć o wakacjach, bo jak znając życie zaraz będą!
ale,że już jest marzec...
Tagi:
marzec
9 lutego 2011
Mój pierwszy wpis w tym roku...
W mojej duszy spokój...
W moim umyśle spokój...
W moim sercu sercu niestety też spokój...
Od Yule nie byłam u rodziców. Ostatnie 3 dni spędziłam z nimi:) Strasznie za nimi tęskniłam, nawet nie wiedziałam że tak bardzo...
Za psem także hahaha i Bonim:)
Podzielę się z kilkoma cudownymi rzeczami które spotkały mnie w tym roku:)
MOja młodsza siostra spodziewa się dziecka:)W lipcu będę CIOCIĄ!!!!!
Piotrek jej małżonek nadal chodzi blady:) Ale jego spojrzenia na Ewcie:) Jest taki z niej dumny!
Papa i mama już się nie mogą doczekać:) Zostaną dziadkami:) Duma ich rozpiera:)
Mnie także:) Jak ja strasznie ich kocham!
Kolejną cudowną rzeczą jest to, że spotkałam wspaniałych ludzi:)Poganie... różnej maści, pełni spokoju, siły... Cieszę się że obdarzyli mnie zaufaniem:)
Regularnie chodzę do teatru:) hahaha odchamiam się!
Zawiesiłam działalność bractwową. Odważyłam się wreszcie. Bałam się tego zrobić, ponieważ nie chciałam żeby myśleli że robię to przez Tomka. Że tchórze. po części niestety tak. Nie chce go już widzieć. Ani jej. Bo gdy ich widzę to w mordę wszystko samo jakoś wraca. Byłam z nimi 2 lata. Teraz czas na coś innego.
Moja psiapsiuła wychodzi za mąż:)Ta która mówiła że nigdy przenigdy hahaha
O Gajo jak ja się cieszę!
MOja druga psiapsiuła nie ma padaczki, nie ma guza i pomyślnie przeszła operację jajnika i macicy:) A lekarze prawie byli pewni... po wszystkim płakałam ze szczęścia i radości! Nie wiem jakbym to zniosła... jakby wszystko się inaczej potoczyło...
Prawda że same dobre wręcz cudowne rzeczy?
plany...
w mojej głowie jest ich tysiące! projekty, wyjazdy, ludzie...
Mój pierwszy wpis w tym roku...
W mojej duszy spokój...
W moim umyśle spokój...
W moim sercu sercu niestety też spokój...
Od Yule nie byłam u rodziców. Ostatnie 3 dni spędziłam z nimi:) Strasznie za nimi tęskniłam, nawet nie wiedziałam że tak bardzo...
Za psem także hahaha i Bonim:)
Podzielę się z kilkoma cudownymi rzeczami które spotkały mnie w tym roku:)
MOja młodsza siostra spodziewa się dziecka:)W lipcu będę CIOCIĄ!!!!!
Piotrek jej małżonek nadal chodzi blady:) Ale jego spojrzenia na Ewcie:) Jest taki z niej dumny!
Papa i mama już się nie mogą doczekać:) Zostaną dziadkami:) Duma ich rozpiera:)
Mnie także:) Jak ja strasznie ich kocham!
Kolejną cudowną rzeczą jest to, że spotkałam wspaniałych ludzi:)Poganie... różnej maści, pełni spokoju, siły... Cieszę się że obdarzyli mnie zaufaniem:)
Regularnie chodzę do teatru:) hahaha odchamiam się!
Zawiesiłam działalność bractwową. Odważyłam się wreszcie. Bałam się tego zrobić, ponieważ nie chciałam żeby myśleli że robię to przez Tomka. Że tchórze. po części niestety tak. Nie chce go już widzieć. Ani jej. Bo gdy ich widzę to w mordę wszystko samo jakoś wraca. Byłam z nimi 2 lata. Teraz czas na coś innego.
Moja psiapsiuła wychodzi za mąż:)Ta która mówiła że nigdy przenigdy hahaha
O Gajo jak ja się cieszę!
MOja druga psiapsiuła nie ma padaczki, nie ma guza i pomyślnie przeszła operację jajnika i macicy:) A lekarze prawie byli pewni... po wszystkim płakałam ze szczęścia i radości! Nie wiem jakbym to zniosła... jakby wszystko się inaczej potoczyło...
Prawda że same dobre wręcz cudowne rzeczy?
plany...
w mojej głowie jest ich tysiące! projekty, wyjazdy, ludzie...
Tagi:
luty
SAMHAIN
Od 21 września do 31 października stało się milion tysięcy rzeczy hahahah
- kino, rower, spotkanie po "latach" z Justynką, Małgosią...
- wino przy świecach, muzyce i dobrej książce:)
- nie udana randka i udana randka...
- godzinne rozmowy z pewnym delikwentem, którego ni w ząb nie potrafie rozgryść i sama już nic nie wiem... poprostu zostawiam to losowi:)
- przygotowania do imprezy:) Balu Kostiumowego organizowanego przezemnie i moich współlokatorów. hihihi strój pt.: burdello militare!!!
kurcze tak sie ubawiłam! wytańczyłam! a ludziska poprostu mniam! każdy przebrany z takim pomysłem! HIHIHI naprawde zajebioza!!!
- potem 1,2,3,4 listopada... spacery po cmentarzach, picie po cmentarzach, odwiedziny rodziny.... ogólnie citki robią fajne nalewki:)
teraz troszku urlopu żeby odpocząć hahahah
ehhhhhhhh i w tym wszystkim jeszcze wypad do r,,, r,,, klubu mrrrrrrrr, na filmowe wtorki... niepomijajac codziennej pracy co daje nam chleb...
prawda ze spokojnie?
Od 21 września do 31 października stało się milion tysięcy rzeczy hahahah
- kino, rower, spotkanie po "latach" z Justynką, Małgosią...
- wino przy świecach, muzyce i dobrej książce:)
- nie udana randka i udana randka...
- godzinne rozmowy z pewnym delikwentem, którego ni w ząb nie potrafie rozgryść i sama już nic nie wiem... poprostu zostawiam to losowi:)
- przygotowania do imprezy:) Balu Kostiumowego organizowanego przezemnie i moich współlokatorów. hihihi strój pt.: burdello militare!!!
kurcze tak sie ubawiłam! wytańczyłam! a ludziska poprostu mniam! każdy przebrany z takim pomysłem! HIHIHI naprawde zajebioza!!!
- potem 1,2,3,4 listopada... spacery po cmentarzach, picie po cmentarzach, odwiedziny rodziny.... ogólnie citki robią fajne nalewki:)
teraz troszku urlopu żeby odpocząć hahahah
ehhhhhhhh i w tym wszystkim jeszcze wypad do r,,, r,,, klubu mrrrrrrrr, na filmowe wtorki... niepomijajac codziennej pracy co daje nam chleb...
prawda ze spokojnie?
Tagi:
samhain
21 Wrzesien:)
to szczególny dzień:) dla niektórychz was to pierwszy dzień jesieni... dla niektórych imieniny czy u rodziny... dla innych poprostu dzień. A dla mnie to MABON... to przesilenie jesienne... to Sabath na którym zostałam mianowana Wyższą Kapłanką:)
:):):):):):):):)
To największe mianowanie w Wicca:) strasznie się tego obawiałam ale stało się! hahahah
to szczególny dzień:) dla niektórychz was to pierwszy dzień jesieni... dla niektórych imieniny czy u rodziny... dla innych poprostu dzień. A dla mnie to MABON... to przesilenie jesienne... to Sabath na którym zostałam mianowana Wyższą Kapłanką:)
:):):):):):):):)
To największe mianowanie w Wicca:) strasznie się tego obawiałam ale stało się! hahahah
Tagi:
MAbon
ŚLUB I WESELE MOJEJ SIOSTRY:)
No poprostu bajka! Szczęśliwi zakochani... i nie mija im to juz tyle lat:) mnóstwo wzruszeń... łez, usmiechu... aż w sercu lekko:)
poprostu zazdroszcze im strasznie tego szcześcia:) mogli by być mniej egoityczni i troszke go oddać:) hihihih
Ale impreza udana:) udana niesamowicie!
No poprostu bajka! Szczęśliwi zakochani... i nie mija im to juz tyle lat:) mnóstwo wzruszeń... łez, usmiechu... aż w sercu lekko:)
poprostu zazdroszcze im strasznie tego szcześcia:) mogli by być mniej egoityczni i troszke go oddać:) hihihih
Ale impreza udana:) udana niesamowicie!
Tagi:
wesele siostry
BO LATO MIJA JESIEŃ NASTAJE...
Ogólnie jest chłodniej i chłodniej... jesień się zbliża ogromnymi krokami...
Ale ja w każdej porze roku coś lubie:) koniec lata i poczatek jesieni to soczyste jabłka, śliwki... konfitury, powidła... ehhh tarte, placki, galarety:)
To gorące kakao i dobra książka:) to lawendowe i waniliowe swiece... to spotkania w ulubionym pubie przy grzanym winie:)
To także wieczorne zadumy nad sobą... taka melancholia jesienna...
Wiadomo wróciłam z Grunwaldu spalona, zmęczona ale zadowolona hahaha. Potem była Wenecja:) hahaha wymoczyłam się w jeziorku, poleniłam :)
Ale uwaga uwaga chodziłam po rozżarzonych weglach! hahaha brać rycerska osiągnęła kolejny stopień wtajemniczenia:) przeżycie niesamowite! żar, wygląda przerażająco... ale chodząc w kręgu poddajesz się rytmowi bębnów... nie myslisz o tym że to gorące... i wchodzisz na ścieżke... zero poparzenia! a euforia jaka! hahaha to było niesamowite!
Potem wróciłam sobie do mieszkanka:) Odwiedziła mnie Bratnia Dusza:) hahah zawsze była komunikacja na odległość a tu nagle Live:) i powiem wam,że rozczarowania nie było:)zaskoczenia tez:)
Potem wpadłam w wir przygotowań do ślubu mojej siostry:) będę starsza! Wiccanka bedzie starsza w kościele... ksiądz przymknie oko czaicie? no szok! hahah widać jaka to wiara! jakie zasady! mozna je naginac do swoich potrzeb! oczywiscie ze skorzystam! ale do komuni nie pojde ani nic z tych rzeczy! I księdzu to nie przeszkadza!
A teraz sobie wróciłam po urlopiku...
I co? i weekend pełen wrażen! Koncerty: Proletaryat! Normalsi! Perfect!
Gardło boli mnie nadal:)
Wczoraj Kabarety:) hahah Łowcy B najlepsi:) nie to że gardło boli to teraz brzuch:) hihihi
Nastepny weekend weselicho... i kiedy tu odpocząć? hę?
no dobra ja tylk tak sobie narzekam ale uwielbiam młyn wokół Siebie!
Ogólnie jest chłodniej i chłodniej... jesień się zbliża ogromnymi krokami...
Ale ja w każdej porze roku coś lubie:) koniec lata i poczatek jesieni to soczyste jabłka, śliwki... konfitury, powidła... ehhh tarte, placki, galarety:)
To gorące kakao i dobra książka:) to lawendowe i waniliowe swiece... to spotkania w ulubionym pubie przy grzanym winie:)
To także wieczorne zadumy nad sobą... taka melancholia jesienna...
Wiadomo wróciłam z Grunwaldu spalona, zmęczona ale zadowolona hahaha. Potem była Wenecja:) hahaha wymoczyłam się w jeziorku, poleniłam :)
Ale uwaga uwaga chodziłam po rozżarzonych weglach! hahaha brać rycerska osiągnęła kolejny stopień wtajemniczenia:) przeżycie niesamowite! żar, wygląda przerażająco... ale chodząc w kręgu poddajesz się rytmowi bębnów... nie myslisz o tym że to gorące... i wchodzisz na ścieżke... zero poparzenia! a euforia jaka! hahaha to było niesamowite!
Potem wróciłam sobie do mieszkanka:) Odwiedziła mnie Bratnia Dusza:) hahah zawsze była komunikacja na odległość a tu nagle Live:) i powiem wam,że rozczarowania nie było:)zaskoczenia tez:)
Potem wpadłam w wir przygotowań do ślubu mojej siostry:) będę starsza! Wiccanka bedzie starsza w kościele... ksiądz przymknie oko czaicie? no szok! hahah widać jaka to wiara! jakie zasady! mozna je naginac do swoich potrzeb! oczywiscie ze skorzystam! ale do komuni nie pojde ani nic z tych rzeczy! I księdzu to nie przeszkadza!
A teraz sobie wróciłam po urlopiku...
I co? i weekend pełen wrażen! Koncerty: Proletaryat! Normalsi! Perfect!
Gardło boli mnie nadal:)
Wczoraj Kabarety:) hahah Łowcy B najlepsi:) nie to że gardło boli to teraz brzuch:) hihihi
Nastepny weekend weselicho... i kiedy tu odpocząć? hę?
no dobra ja tylk tak sobie narzekam ale uwielbiam młyn wokół Siebie!
Tagi:
wakacje
http://www.youtube.com/watch?v=2_XVp39zJsI&feature=related
to co porusza we mnie wszystkie struny duszy...
po promieniu swiatła w droge rusz....
to co porusza we mnie wszystkie struny duszy...
po promieniu swiatła w droge rusz....
Tagi:
Blue
...miałam odpocząć... na Grunwaldzie odpoczęłam psychicznie ale stargałam fizycznie...
wróciłam, zrobiłam pranie i myśle sobie troszke sie polenie tak?
hihihih nie ma tak pięknie:) praca od poniedziałku do niedzieli:) w międzyczasie urodziny Ani:)
Ale żeby nie było tak łatwo:) praca od wtorku do niedzieli:) poniedziałek imieniny czterech Anek:) wtorek? Imieniny piątej Anki:) środa? KINO:) Czwartek? Imieniny szóstej ANi:) Piątek? domówka:) zeby nie było zorganizowana przez moich współlokatorów:) sobota i niedziela obowiazki domowe:)
A ten tydzien? hihihih podobnie:) kino, zoo, palmiarnia, kawa ze znajomymi:) odwiedziny i opowiadania pogrunwaldzkie tym co nie byli:) hahaha i juz czwartek:) a weekend zapowiada sie miodzio:)
rower:) piknik:) polowanie na sukienke....
ehhh pozytywnie pozytywnie:) urlopik mam od 14:) zaczne go małym turniejem:) Wenecja k. biskupina:) potem relaks w pieleszach rodzinnych:) a potem... Wrocław? Wałbrzych? odwiedziny bratniej duszy... zobaczymy co z tego wyjdzie:)
kocham lato:) ale juz sie nie moge doczekac jesieni:) bo wtedy duuuuzo zmian wokól mnie:)
wróciłam, zrobiłam pranie i myśle sobie troszke sie polenie tak?
hihihih nie ma tak pięknie:) praca od poniedziałku do niedzieli:) w międzyczasie urodziny Ani:)
Ale żeby nie było tak łatwo:) praca od wtorku do niedzieli:) poniedziałek imieniny czterech Anek:) wtorek? Imieniny piątej Anki:) środa? KINO:) Czwartek? Imieniny szóstej ANi:) Piątek? domówka:) zeby nie było zorganizowana przez moich współlokatorów:) sobota i niedziela obowiazki domowe:)
A ten tydzien? hihihih podobnie:) kino, zoo, palmiarnia, kawa ze znajomymi:) odwiedziny i opowiadania pogrunwaldzkie tym co nie byli:) hahaha i juz czwartek:) a weekend zapowiada sie miodzio:)
rower:) piknik:) polowanie na sukienke....
ehhh pozytywnie pozytywnie:) urlopik mam od 14:) zaczne go małym turniejem:) Wenecja k. biskupina:) potem relaks w pieleszach rodzinnych:) a potem... Wrocław? Wałbrzych? odwiedziny bratniej duszy... zobaczymy co z tego wyjdzie:)
kocham lato:) ale juz sie nie moge doczekac jesieni:) bo wtedy duuuuzo zmian wokól mnie:)
Tagi:
lato
o Gajo!
Upał niemiłosierny... naprawde nie dziwie sie że Krzyżacy padli od upału... Ja w sumie prawie też:)
Polska wygrała hihihihihi
Krzyżacy przegrali ale odbili to sobie na Grunwaldiach:) hahahah mecz piłki średniowiecznej... Polska przegrala z kretesem....
Fire Show genialny... oglądasz i czujesz że jesteś w krainie pełnej magii....
Tydzień życia w Obozie w stylu średniowiecznym... polecam:)
wracasz i doceniasz coś tak prozaicznego jak kuchenke gazową, prysznic i lodówke:) hahahha
Jak świeci słńce? Tak wysoko! Tak wysoko! Tak wysoko!
Okrzyk PODOLA:) tam właśnie stacjonowałam:) w CHorągwi PODOLA:)
Opaliłam sie:) Odpoczęłam a jutro do pracy:) hahahahah było dobrze:)
Upał niemiłosierny... naprawde nie dziwie sie że Krzyżacy padli od upału... Ja w sumie prawie też:)
Polska wygrała hihihihihi
Krzyżacy przegrali ale odbili to sobie na Grunwaldiach:) hahahah mecz piłki średniowiecznej... Polska przegrala z kretesem....
Fire Show genialny... oglądasz i czujesz że jesteś w krainie pełnej magii....
Tydzień życia w Obozie w stylu średniowiecznym... polecam:)
wracasz i doceniasz coś tak prozaicznego jak kuchenke gazową, prysznic i lodówke:) hahahha
Jak świeci słńce? Tak wysoko! Tak wysoko! Tak wysoko!
Okrzyk PODOLA:) tam właśnie stacjonowałam:) w CHorągwi PODOLA:)
Opaliłam sie:) Odpoczęłam a jutro do pracy:) hahahahah było dobrze:)
Tagi:
Grunwald 2010
:) czas to kwestia bardzo względna...
Jak wiadomo Ja czasu totalnie nie mam. No kurcze blade za dużo rzeczy chce zrobić... no ale JA je musze zrobić...
Ogólnie przeprowadzam sie:) hahahah po 1,5 roku ponownego mieszkania z rodzicami... miałam z lekka dość... bo jak sie wraca w domowe pielesze po 6 latach... no powiem tak... męczy...
No ale nic:) Pokój wygipsowany:) jak ściana wyschnie (bedzie schła wolno bo kurcze pada i jest wilgotno)wypolerujemy:) pomalujemy:) i można się wprowadzać:) czyli kalkulując... polerowanie, malowanie, w miedzy czasie praca, przewóz rzeczy, rozpakowanie... no myśle, że tak do 4 lipca sie ogarnę:)
No a tak to bez zmian:) Weekend jak zwykle zapowiada się imprezowo:) urodziny i ogólnie spotkanie ze znajomymi:)
Kurcze cudnie jest prawda?
Jak wiadomo Ja czasu totalnie nie mam. No kurcze blade za dużo rzeczy chce zrobić... no ale JA je musze zrobić...
Ogólnie przeprowadzam sie:) hahahah po 1,5 roku ponownego mieszkania z rodzicami... miałam z lekka dość... bo jak sie wraca w domowe pielesze po 6 latach... no powiem tak... męczy...
No ale nic:) Pokój wygipsowany:) jak ściana wyschnie (bedzie schła wolno bo kurcze pada i jest wilgotno)wypolerujemy:) pomalujemy:) i można się wprowadzać:) czyli kalkulując... polerowanie, malowanie, w miedzy czasie praca, przewóz rzeczy, rozpakowanie... no myśle, że tak do 4 lipca sie ogarnę:)
No a tak to bez zmian:) Weekend jak zwykle zapowiada się imprezowo:) urodziny i ogólnie spotkanie ze znajomymi:)
Kurcze cudnie jest prawda?
Tagi:
pozytywnie
Kawałek na dziś:) hahaha po wczorajszym koncercie Kata:) nie sobota ale niedziela...
Kult
Polska
Poranne zorze, poranne zorze
Gdy idę w Sopocie nad morzem
Po plaży brudno-piaskowej
Bałtyk śmierdzi ropą naftową
Poranne chodniki
Gdy idę, nie rozmawiam z nikim
Jak jest w niedzielę nad ranem
Po sobotnich balach chodniki zarzygane
Polska
Mieszkam w Polsce
Mieszkam w Polsce
Mieszkam tu, tu, tu, tu
Koncerty popołudniowe
Pełne bezmózgów w służbie porządkowej
Patrzą wokoło, bo swędzą ich rę
Kochają bić coraz więcej i więcej
Znowu wieczorne przygody
Gdy wchodzę na kamienne schody
Zaczepia mnie pijanych meneli wielu
Jutro spotkają się w kościele
Polska
Mieszkam w Polsce
Mieszkam w Polsce
Mieszkam tu, tu, tu, tu
Nocne sklepy z mlekiem
I patrzę, co się dzieje pod sklepem
Tłum przystawia komuś do twarzy pięści
Żądają dla niego kary śmierci
Znowu poranne pociągi
Ja stoję i patrzę na mundurowe dziwolągi
Czy byłeś kiedyś w Kutnie na dworcu w nocy
Jest tak brudno i brzydko, że pękają oczy
Polska
Mieszkam w Polsce
Mieszkam w Polsce
Mieszkam tu, tu, tu, tu
Nocne sklepy z mlekiem
I patrzę, co się dzieje pod sklepem
Tłum przystawia komuś do twarzy pięści
Żądają dla niego kary śmierci
Znowu poranne pociągi
Ja stoję i patrzę na mundurowe dziwolągi
Czy byłeś kiedyś u nas na dworcu w nocy
Jest tak brudno i brzydko, że pękają oczy, oczy, oczy
Polska
Mieszkam w Polsce
Mieszkam w Polsce
Mieszkam tu, tu, tu, tu
Tu, tu, tu, tu, tu, tu, tu, tu ...
hahaha kocham koncerty:) Gardło mnie boli:) Głowa od rzucania, stopy podeptane... ehhh cudnie:) Kat jak zawsze genialnie, prosto, znajomo i czadowo:) hahah grali poprostu tak jak należy:) Kazdy znał i piał:) w pewnych momentach wokalista zbędny:) Dekompresja naprawde nadaje sie na koncerty...
a 11.11 Sabaton w tymże klubie... juz to widze ... hahaha zaniemówie i na 100% nie bede zdolna ruszyć się z miejsca hahahah
to co? Teraz Grunwald a potem Woodstock:)
Kult
Polska
Poranne zorze, poranne zorze
Gdy idę w Sopocie nad morzem
Po plaży brudno-piaskowej
Bałtyk śmierdzi ropą naftową
Poranne chodniki
Gdy idę, nie rozmawiam z nikim
Jak jest w niedzielę nad ranem
Po sobotnich balach chodniki zarzygane
Polska
Mieszkam w Polsce
Mieszkam w Polsce
Mieszkam tu, tu, tu, tu
Koncerty popołudniowe
Pełne bezmózgów w służbie porządkowej
Patrzą wokoło, bo swędzą ich rę
Kochają bić coraz więcej i więcej
Znowu wieczorne przygody
Gdy wchodzę na kamienne schody
Zaczepia mnie pijanych meneli wielu
Jutro spotkają się w kościele
Polska
Mieszkam w Polsce
Mieszkam w Polsce
Mieszkam tu, tu, tu, tu
Nocne sklepy z mlekiem
I patrzę, co się dzieje pod sklepem
Tłum przystawia komuś do twarzy pięści
Żądają dla niego kary śmierci
Znowu poranne pociągi
Ja stoję i patrzę na mundurowe dziwolągi
Czy byłeś kiedyś w Kutnie na dworcu w nocy
Jest tak brudno i brzydko, że pękają oczy
Polska
Mieszkam w Polsce
Mieszkam w Polsce
Mieszkam tu, tu, tu, tu
Nocne sklepy z mlekiem
I patrzę, co się dzieje pod sklepem
Tłum przystawia komuś do twarzy pięści
Żądają dla niego kary śmierci
Znowu poranne pociągi
Ja stoję i patrzę na mundurowe dziwolągi
Czy byłeś kiedyś u nas na dworcu w nocy
Jest tak brudno i brzydko, że pękają oczy, oczy, oczy
Polska
Mieszkam w Polsce
Mieszkam w Polsce
Mieszkam tu, tu, tu, tu
Tu, tu, tu, tu, tu, tu, tu, tu ...
hahaha kocham koncerty:) Gardło mnie boli:) Głowa od rzucania, stopy podeptane... ehhh cudnie:) Kat jak zawsze genialnie, prosto, znajomo i czadowo:) hahah grali poprostu tak jak należy:) Kazdy znał i piał:) w pewnych momentach wokalista zbędny:) Dekompresja naprawde nadaje sie na koncerty...
a 11.11 Sabaton w tymże klubie... juz to widze ... hahaha zaniemówie i na 100% nie bede zdolna ruszyć się z miejsca hahahah
to co? Teraz Grunwald a potem Woodstock:)
Tagi:
koncertowo
Wszystko mnie ostatnio zaskakuje... nagle wszyscy pamiętają o mnie... e-maile, telefony, kartki i listy...
czyżbym przestała być pustelnicą?
Ja wiem, że mnóstwo ludzi wokół mnie, imprez... ale to zawsze było poza murem... a teraz ten mur nagle ma drzwi...
Jak to się stało?
ogólnie ten rok to po pierwsze: to tak jakbym przebudziła się z głębokiego snu
po drugie: o dziwo! fascynacja bractwem mi mija... moze to wina tego, że widuje go tam i wzbudza we mnie negatywne uczucia... albo poprostu inne moje pasje biorą góre...
po trzecie: inne pasje... ehhh szkicuje, szkicuje...szkicuje... hahaha kocham to!
po czwarte: muzyka... to coś co mi towarzyszy zawsze... ide-slucham, spie-slucham, czytam-slucham, szkicuje-slucham, gotuje-slucham, pisze-slucham...
po piąte: totalnie oddałam się Wicca... on mnie blokował...sprawiał że za kazdym razem bolala mnie dusza....
po szóste: ehhh wpadłam w wir czytania... chłone wszystko co przeczytam:)
taaaaak ten rok to poprostu coś dziwnego... czyżbym żyła w klatce nie zdając sobie z tego sprawy?
Kto lub co mnie uwolniło z niej? i dlaczego....
czyżbym przestała być pustelnicą?
Ja wiem, że mnóstwo ludzi wokół mnie, imprez... ale to zawsze było poza murem... a teraz ten mur nagle ma drzwi...
Jak to się stało?
ogólnie ten rok to po pierwsze: to tak jakbym przebudziła się z głębokiego snu
po drugie: o dziwo! fascynacja bractwem mi mija... moze to wina tego, że widuje go tam i wzbudza we mnie negatywne uczucia... albo poprostu inne moje pasje biorą góre...
po trzecie: inne pasje... ehhh szkicuje, szkicuje...szkicuje... hahaha kocham to!
po czwarte: muzyka... to coś co mi towarzyszy zawsze... ide-slucham, spie-slucham, czytam-slucham, szkicuje-slucham, gotuje-slucham, pisze-slucham...
po piąte: totalnie oddałam się Wicca... on mnie blokował...sprawiał że za kazdym razem bolala mnie dusza....
po szóste: ehhh wpadłam w wir czytania... chłone wszystko co przeczytam:)
taaaaak ten rok to poprostu coś dziwnego... czyżbym żyła w klatce nie zdając sobie z tego sprawy?
Kto lub co mnie uwolniło z niej? i dlaczego....
Tagi:
przemyślenia
"Zeby przetrwac musisz nauczyc sie zyc bez niczego...najpierw umiera optymizm, pozniej milosc, na koncu nadzieja...ale ty musisz trwac. Jesli zapytasz dlaczego, odpowiem, ze nawet bez tych fundamentalnych rzeczy jest w zyciu cos co sprawia, ze dzien jest fascynujacy..."
"Zaslubiny patykow" J.Carroll
Nie napisze zbyt wiele bo mam czar do odprawienia:)
Ale musze napisać o tym przecudnym słońcu... przepięknym zachodzie słońca...
Ehhh Czerwiec to tak śliczny miesiąc... to czereśnie, białe kwiaty akacji, jaśmin, truskawki, soczysta zieleń i irysy...
Misja dla was:) idąc do pracy, uczelni, sąsiadki zwróćcie uwage na piękno wokół was...
"Zaslubiny patykow" J.Carroll
Nie napisze zbyt wiele bo mam czar do odprawienia:)
Ale musze napisać o tym przecudnym słońcu... przepięknym zachodzie słońca...
Ehhh Czerwiec to tak śliczny miesiąc... to czereśnie, białe kwiaty akacji, jaśmin, truskawki, soczysta zieleń i irysy...
Misja dla was:) idąc do pracy, uczelni, sąsiadki zwróćcie uwage na piękno wokół was...
Tagi:
piękno
"Chodziliśmy nie szukając się,ale wiedząc,że chodzimy po to,żeby się znaleźć"
"Gry w klasy" Cortazara
Książka taka sobie, ale można znaleźć w niej piękne słowa:)
Jade pociągiem:) hahaha ehh ta polska kolej... opóźnienie, doborowe towarzystwo (kibice wracają z meczu), klimatyzacja (jak otworzysz okno:)) ehhhh
Ale ważne jedzie tak?
W słuchawkach Tyler Bates: Returns a King... hahah pewnie nie znacie:)
a ostatnio chodzą za mną podniosłe kawałki...
Odświerzyłam sobie Orfa:) Dla nie kojarzących Carmine Burano:) i myślem sobie tak, że może by tak liznąć troszke teatru? opery? oj coś chodzi to za mną strasznie...
"Gry w klasy" Cortazara
Książka taka sobie, ale można znaleźć w niej piękne słowa:)
Jade pociągiem:) hahaha ehh ta polska kolej... opóźnienie, doborowe towarzystwo (kibice wracają z meczu), klimatyzacja (jak otworzysz okno:)) ehhhh
Ale ważne jedzie tak?
W słuchawkach Tyler Bates: Returns a King... hahah pewnie nie znacie:)
a ostatnio chodzą za mną podniosłe kawałki...
Odświerzyłam sobie Orfa:) Dla nie kojarzących Carmine Burano:) i myślem sobie tak, że może by tak liznąć troszke teatru? opery? oj coś chodzi to za mną strasznie...
Tagi:
hmmm
gdzie podobno diabeł mówi dobranoc..,
No żartuje hahaha. Ehhh kolejny awans w pracy:) i jak tu się nie cieszyć co? No nie da się:)
Zobaczymy jak sobie dam rade na nowym stanowisku pracy:) hahahha no śmiać mi się chce:)
Ale ten śmiech to nie tylko przez awans ale ogólnie pozytywne emocje mnie ogarniają:) i nie szukam powodów bo po co?
Uwielbiam myn wokól siebie:) i właśnie taki jest:) Dużo się dzieje i dużo sie dziać będzie...
Wgadać się? nie jeszcze nie... zobaczymy jak mi się uda... oj a mam nadzieje, że to wypali:) Trzymajcie kciuki!
hahaha sóońca kochani! tego na niebie i w sercu:)
No żartuje hahaha. Ehhh kolejny awans w pracy:) i jak tu się nie cieszyć co? No nie da się:)
Zobaczymy jak sobie dam rade na nowym stanowisku pracy:) hahahha no śmiać mi się chce:)
Ale ten śmiech to nie tylko przez awans ale ogólnie pozytywne emocje mnie ogarniają:) i nie szukam powodów bo po co?
Uwielbiam myn wokól siebie:) i właśnie taki jest:) Dużo się dzieje i dużo sie dziać będzie...
Wgadać się? nie jeszcze nie... zobaczymy jak mi się uda... oj a mam nadzieje, że to wypali:) Trzymajcie kciuki!
hahaha sóońca kochani! tego na niebie i w sercu:)
Tagi:
pozytywnie
Nie spałam całą noc i w sumie nie chce mi się spać...
około pierwszej w nocy sięgnęłąm po książke... o 4 rano poszłam zobaczyć wschó słońca do lasu... zrobiłam śniadanie rodzinie... ogarnęłam w pokoju, zrobiłam Ewie drugie śniadanie na uczelnie... i właśnie...
Spać nie pójde bo po co? Nie chce mi się.
Dużo sobie myślałam. Nie uciekne dzisiaj. Bo to nie ma sensu... a ja tchórzem nie jestem. Wczorajsze moje zachowanie mi się nic a nic nie podobało...
Taka słabość! phi!
No bo czym ja do diaska się przejmuje co? ehhh osiągnęłam w pewien sposób harmonie... wewnętrzną tak? i co ? takie ciotunie mają mi ją zniszczyć?
Nie przecze poniosły mnie emocje... ehhh ta moja emocjonalność...
Ogólnie jak tak sobie słuchałam odgłosów lasu, i widziałam ten przepiękny wschód słońca... ehhhh są takie piękne rzeczy na świecie! Każdy wschód słońca jest inny... niepowtarzalny i nie uchwytny. Ta paleta barw... gra światła i cienia... i wtedy świat się budzi:) Słyszysz całą symfonie: spiew ptaków, szum wiatru w gałęziach drzew, szelest trawy, nawet wiatr inaczej spiewa...
Rosa cudnie mieni się na trawie jak kryształy:) Pająki, mrówki, chrząszcze... wszystko się tak pięknie budzi... a mój sen odszedł... hahahah mój zachwyt i ciekawość na twarzy...
Zapach... ziemia oddycha... czujesz ziemie, chłód poranka, swieże soki ziemi... trawa pachnie soczystością, drzewa żywicą...
hahahah a we Mnie obudziła się radość:) i taka chęć działania! Takie poczucie pewności, siły i mocy! Taka lekkość...
Nie ma we mnie wczorajszego ciężaru... i moje myśli są klarowne:)
Ze względu na gości dzisiejszy obiad muszę zaraz zacząć. Mama prosiła o coś niestandardowego. hahah czyli nie bedzie rosołu i schabowego hahahah żartuje:) Zrobie pieczeń rzymską na zakąske bo znając życie wujo i Tato wypiją:) A obiad bedzie z dwóch dań i deseru:) Pierwsze danie (moje ulubione): Zupa krem z brukselki:) Drugie danie: Boeuf Strogonow z pieczonymi ziemniakami (Tato bez ziemniakó zyć nie umie)i z surówką z białej kapusty z orzechami. Deser to piernik staropolski i sernik klasyczny choć myśle by zrobić coś ekstra...np. krem rabarbarowy (wersja z wódka:))? pomyśle jeszcze...
około pierwszej w nocy sięgnęłąm po książke... o 4 rano poszłam zobaczyć wschó słońca do lasu... zrobiłam śniadanie rodzinie... ogarnęłam w pokoju, zrobiłam Ewie drugie śniadanie na uczelnie... i właśnie...
Spać nie pójde bo po co? Nie chce mi się.
Dużo sobie myślałam. Nie uciekne dzisiaj. Bo to nie ma sensu... a ja tchórzem nie jestem. Wczorajsze moje zachowanie mi się nic a nic nie podobało...
Taka słabość! phi!
No bo czym ja do diaska się przejmuje co? ehhh osiągnęłam w pewien sposób harmonie... wewnętrzną tak? i co ? takie ciotunie mają mi ją zniszczyć?
Nie przecze poniosły mnie emocje... ehhh ta moja emocjonalność...
Ogólnie jak tak sobie słuchałam odgłosów lasu, i widziałam ten przepiękny wschód słońca... ehhhh są takie piękne rzeczy na świecie! Każdy wschód słońca jest inny... niepowtarzalny i nie uchwytny. Ta paleta barw... gra światła i cienia... i wtedy świat się budzi:) Słyszysz całą symfonie: spiew ptaków, szum wiatru w gałęziach drzew, szelest trawy, nawet wiatr inaczej spiewa...
Rosa cudnie mieni się na trawie jak kryształy:) Pająki, mrówki, chrząszcze... wszystko się tak pięknie budzi... a mój sen odszedł... hahahah mój zachwyt i ciekawość na twarzy...
Zapach... ziemia oddycha... czujesz ziemie, chłód poranka, swieże soki ziemi... trawa pachnie soczystością, drzewa żywicą...
hahahah a we Mnie obudziła się radość:) i taka chęć działania! Takie poczucie pewności, siły i mocy! Taka lekkość...
Nie ma we mnie wczorajszego ciężaru... i moje myśli są klarowne:)
Ze względu na gości dzisiejszy obiad muszę zaraz zacząć. Mama prosiła o coś niestandardowego. hahah czyli nie bedzie rosołu i schabowego hahahah żartuje:) Zrobie pieczeń rzymską na zakąske bo znając życie wujo i Tato wypiją:) A obiad bedzie z dwóch dań i deseru:) Pierwsze danie (moje ulubione): Zupa krem z brukselki:) Drugie danie: Boeuf Strogonow z pieczonymi ziemniakami (Tato bez ziemniakó zyć nie umie)i z surówką z białej kapusty z orzechami. Deser to piernik staropolski i sernik klasyczny choć myśle by zrobić coś ekstra...np. krem rabarbarowy (wersja z wódka:))? pomyśle jeszcze...
Tagi:
pokój
Dzień zaczął się naprawde bardzo dobrze... poranna kawa, sałatka owocowa w tle Dream Theater. Z racji mnóstwa rzeczy do zrobienia zaczełam od upieczenia ciast. Piernik staropolski (na miodzie lipowym) i sernik klasyczny... gdyż wyśmienitość tkwi w prostocie. Po jakiś dwóch godzinkach (niestety zrobienie i upieczenie obu ciast tyle zajmuje) gdy słońce słońce cudnie przygrzewało w ogródku zaczełam pielenie:) uwielbiam zapach wzruszonej ziemi... czuć w palcach wilgoć ziemi...zapach roślin i kwiatów... Totalny relaks:) W miedzy czasie wstawiłam pranie (szkoda marnować czas prawda?).
Nastało popołudnie. Skończyłam pielić, skończyłam pranie, zebrałam to co już wyschło...zaczełam przygotowania do obiadu. hahaha dzisiaj w menu były pierogi ze szpinakiem dla rodzinki a z racji tego ze ja nie jadam mąki (uczulenie) dla siebie zrobiłam zapiekany camembert:)
ehhh trzeba sie od czasu do czasu rozpieszczac:)
Przed powrotem rodzinki (z pracy, uczelni) zdążyłam napisać troszku rozdziału mojej ksiażki ( hahah kiedyś ją skończe), opracowałam plan mgr dla kolegi...
Wpada rodzina... nie sama... Ciotki. Myśle sobie dobrze, że upiekłam ciasta. I się zaczyna. Ewa wpadła w ogień pytań zwiazanych z jej wrzesniowym ślubem. Ja sie nie mieszam, jak dla mnie bezsensowna ceremonia i takie tam...
Już mam szkicownik w łapce, ide po psa, chcem do lasu a tu bach! krzyzowy ogień pytań do mnie... że w szatana wierze, że jestem sraka i owaka, ze męża nigdy nie znajde (ale czy ja szukam?), bzdurami sie zajmuje, dlaczego nie jestem starszą na ślubie,ze Wicca to szatanizm, ze wstyd przynosze rodzinie, że rodzice powinni mnie wywalic z domu to by rozum do glowy wrócił ( ej ja dopiero od 1,5 roku mieszkam z rodzicami).... itd...
Najpierw szok...potem gniew... grzecznie wysłuchałam. Wszedł tomek (o tym napisze pozniej)
A potem (ja nie wiem jak, ale z takim opanowaniem i spokojem)powiedziałam, że moja wiara to moja sprawa, że ja przynajmniej nie jestem obłudna i jestem wierna swoim zasadom i że nie obchodzi mnie ich zdanie, że rodzice szanują moje wybory i wspierają mnie (kocham moich rodziców:) mieszkam u nich ale nie ingeruja w moje życie nic a nic)że nie życze sobie uwag pod moim adresem i moje życie prywatne to moja sprawa. I w zyciu ale to w życiu nie przyniosłam wstydu moim rodzicom. Odwróciłam się i wyszłam... w lesie spędziłam duuużo czasu.
Nic nie naszkicowałam. Taki gniew we mnie był! Gniew i smutek... Wiem, że nie powinnam tego brać do siebie (ciemnota to ciemnota), ale jak słyszysz to od rodziny... to coś innego niż od osób obcych...
Jest mi lepiej... ehhh pomoc "bratniej duszy" (tak chyba moge Go nazwać) i domowe spa...
Ale niesmak pozostał...
Do tego niestety przyłozył się tez Tomek... Nie ma za grosz dumy i zdrowego rozsadku...
Wpadł z wizytą! Ciotki przywitały go i sie ucieszyły że już miedzy nami ok... Kurwa! jakie ok? Ja pierdole!
I te teksty, że one go rozumieja bo ja dziwna jestem, że trzeba do mnie miec cierpliowsc i mnie naprostowac... Kurwa mać! a ten imbecyl jeden zadowoloby siedział i sluchal i przytakiwal jakby nigdy nic!
Powiedziałam bardzo cicho i spokojnie że ma wyjść... podobno się spojrzałam na niego tak ze zbladł... wyszedł...Ja tez wyszłam do lasu...
widziałam pięści mojego Taty... widziałam jak Mama trzymała Tate dyskretnie za łapki by nie wstał...
Gotuje się we mnie... złość! Gniew!
Ja go juz nie kocham, ja nawet nie jestem zła ze przyszedł. Jestem na niego wsciekła za to że wyprowadził mojego Tate i mame z równowagi, za to że nie posłuchał mnie.
Ten człowiek jest mi obojętny! Ale nie pozwole by wyprowadzał z rownowagi bliskich mi osób!
Jutro tez mamy gosci... to wesele Ewki...ale mnie nie bedzie... uciekam prawda? ale nie wiem jaka bedzie jutro moja reakcja jak historia sie powtórzy... ( nie ta z Tomkiem)
Jestem osobą emocjonalną... silną... chodze swoimi ścieżkami i nie zbaczam z niej jesli nie chce. Nie boje się przeszkód (choć jutro zachowam sie ja tchórz).
NIENAWIDZE OBŁUDY I KŁAMSTWA!!!! NIENAWIDZE INGERENCJI W CZYJEŚ ŻYCIE !!!! NIENAWIDZE NIETOLERANCJI!!!!!!!!!!!
Nastało popołudnie. Skończyłam pielić, skończyłam pranie, zebrałam to co już wyschło...zaczełam przygotowania do obiadu. hahaha dzisiaj w menu były pierogi ze szpinakiem dla rodzinki a z racji tego ze ja nie jadam mąki (uczulenie) dla siebie zrobiłam zapiekany camembert:)
ehhh trzeba sie od czasu do czasu rozpieszczac:)
Przed powrotem rodzinki (z pracy, uczelni) zdążyłam napisać troszku rozdziału mojej ksiażki ( hahah kiedyś ją skończe), opracowałam plan mgr dla kolegi...
Wpada rodzina... nie sama... Ciotki. Myśle sobie dobrze, że upiekłam ciasta. I się zaczyna. Ewa wpadła w ogień pytań zwiazanych z jej wrzesniowym ślubem. Ja sie nie mieszam, jak dla mnie bezsensowna ceremonia i takie tam...
Już mam szkicownik w łapce, ide po psa, chcem do lasu a tu bach! krzyzowy ogień pytań do mnie... że w szatana wierze, że jestem sraka i owaka, ze męża nigdy nie znajde (ale czy ja szukam?), bzdurami sie zajmuje, dlaczego nie jestem starszą na ślubie,ze Wicca to szatanizm, ze wstyd przynosze rodzinie, że rodzice powinni mnie wywalic z domu to by rozum do glowy wrócił ( ej ja dopiero od 1,5 roku mieszkam z rodzicami).... itd...
Najpierw szok...potem gniew... grzecznie wysłuchałam. Wszedł tomek (o tym napisze pozniej)
A potem (ja nie wiem jak, ale z takim opanowaniem i spokojem)powiedziałam, że moja wiara to moja sprawa, że ja przynajmniej nie jestem obłudna i jestem wierna swoim zasadom i że nie obchodzi mnie ich zdanie, że rodzice szanują moje wybory i wspierają mnie (kocham moich rodziców:) mieszkam u nich ale nie ingeruja w moje życie nic a nic)że nie życze sobie uwag pod moim adresem i moje życie prywatne to moja sprawa. I w zyciu ale to w życiu nie przyniosłam wstydu moim rodzicom. Odwróciłam się i wyszłam... w lesie spędziłam duuużo czasu.
Nic nie naszkicowałam. Taki gniew we mnie był! Gniew i smutek... Wiem, że nie powinnam tego brać do siebie (ciemnota to ciemnota), ale jak słyszysz to od rodziny... to coś innego niż od osób obcych...
Jest mi lepiej... ehhh pomoc "bratniej duszy" (tak chyba moge Go nazwać) i domowe spa...
Ale niesmak pozostał...
Do tego niestety przyłozył się tez Tomek... Nie ma za grosz dumy i zdrowego rozsadku...
Wpadł z wizytą! Ciotki przywitały go i sie ucieszyły że już miedzy nami ok... Kurwa! jakie ok? Ja pierdole!
I te teksty, że one go rozumieja bo ja dziwna jestem, że trzeba do mnie miec cierpliowsc i mnie naprostowac... Kurwa mać! a ten imbecyl jeden zadowoloby siedział i sluchal i przytakiwal jakby nigdy nic!
Powiedziałam bardzo cicho i spokojnie że ma wyjść... podobno się spojrzałam na niego tak ze zbladł... wyszedł...Ja tez wyszłam do lasu...
widziałam pięści mojego Taty... widziałam jak Mama trzymała Tate dyskretnie za łapki by nie wstał...
Gotuje się we mnie... złość! Gniew!
Ja go juz nie kocham, ja nawet nie jestem zła ze przyszedł. Jestem na niego wsciekła za to że wyprowadził mojego Tate i mame z równowagi, za to że nie posłuchał mnie.
Ten człowiek jest mi obojętny! Ale nie pozwole by wyprowadzał z rownowagi bliskich mi osób!
Jutro tez mamy gosci... to wesele Ewki...ale mnie nie bedzie... uciekam prawda? ale nie wiem jaka bedzie jutro moja reakcja jak historia sie powtórzy... ( nie ta z Tomkiem)
Jestem osobą emocjonalną... silną... chodze swoimi ścieżkami i nie zbaczam z niej jesli nie chce. Nie boje się przeszkód (choć jutro zachowam sie ja tchórz).
NIENAWIDZE OBŁUDY I KŁAMSTWA!!!! NIENAWIDZE INGERENCJI W CZYJEŚ ŻYCIE !!!! NIENAWIDZE NIETOLERANCJI!!!!!!!!!!!
Tagi:
wrrrrr


